place, byle mu pozostawili fabrykę sam±. Całe dnie siedzi w kantorze z Józiem, .

8. - Może zapalić lampę? Potrząsnął głową przecząco.. - A Włochy będą Jego świątynią, gdy oni zostamą wypędzeni... Urwał, w odpowiedzi zaś spłynęły łagodne słowa:. Pruderia - zahamowanie, fałszywy wstyd.. - Na co? - spytał Marek. Obydwoje przyglądali mi się ze zdumieniem. Mamrotałam coś pod nosem, a po głowie miotał mi się obraz tego dziwoląga, którego byłam świadkiem tuż przed rewizją osobistą. Nie wyjaśniając im niczego, zawróciłam i popędziłam do sali konferencyjnej, gdzie wciąż jeszcze przebywali kapitan z prokuratorem. Wpadłam tam bez pukania, przerywając im jakieś tajemnicze czynności. - Wiem! - krzyknęłam. - Wszystko wiem! Nie, nie wszystko, część!... Dużo... - Jak pani mogła! - krzyknął w odpowiedzi prokurator. - Zawiodłem się na pani! - Guzik! Nieprawda! Ja wiem, że to nie Jadwiga! Ona jest niewinna!... - Mam dość tych pani niewinnych!. Jest jego. - W Kurowie nie potrzebowałby się pan tak męczyć.. - Jest jeszcze tylko jedna osoba, na którą trzeba zwrócić szczególną uwagę. Fotografia nie była miła. Młody oficer SS o bardzo jasnych włosach, wąskich szparkach oczu, z których ziała nienawiść. - Zastępca Pńema, kapitan Hans Reichslinger.. Bezlitośnie przywiązywać go do siebie !. Pruderia - zahamowanie, fałszywy wstyd..